Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Narządu Ruchu Ziemi Wrzesińskiej „Radość”

„Radość” lekarstwem na smutki

Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Narządu Ruchu Ziemi Wrzesińskiej „Radość” powstało w 2000 roku. 26 kwietnia obchodzić będzie piętnastolecie istnienia.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Oderwanie od codzienności
Organizacji od początku przyświecała jedna idea – wyciągnąć z domów samotnych ludzi, dać im możliwość zapomnienia o codziennych troskach. „Radość” powstała z myślą o nich. – Chodziło o to, by wyjść z domu – mówi jedna z członkiń Lidia Woźna.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Najpierw należący do organizacji spotykali się raz w miesiącu, by przy kawie porozmawiać, pośpiewać, pośmiać się. Z czasem spotkania zaczęły odbywać się co tydzień, zawsze w czwartki o godzinie 16 w sali przy ulicy Chopina 9. Członkowie stowarzyszenia organizują także wiele imprez towarzyskich i okolicznościowych – andrzejki, dzień kobiet, dzień babci, dzień matki, tłusty czwartek, a także spotkania integracyjne i wycieczki – krajoznawcze, np. do Torunia czy Krakowa oraz do ciekawych miejsc – sejmu, operetki czy wód termalnych.

Jaki jest największy problem „Radości”? Pieniądze. Ciężko pozyskać środki na wyjazdy czy zajęcia. A widać, że są one bardzo potrzebne, że członkowie organizacji tym żyją. Jako przykład pani Lidia podaje wydarzenia kulturalne w WOK-u. – Sala jest pełniusieńka – mówi. – A kto w tym uczestniczy? Emeryci. Bo ludzie chcą wyjść, łyknąć trochę tej kultury – dodaje.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Dobra współpraca
Stowarzyszenie było jednym z pierwszych powstałych we Wrześni. Były lata, że liczba członków dochodziła do stu, a nawet więcej.

Z czasem w powiecie zaczęły zawiązywać się nowe organizacje; obecnie w „Radości” jest 40 osób. – Mamy w swoim gronie osoby z pierwszą, drugą i trzecią grupą inwalidztwa. Są to ludzie 60+, samotni i z niskimi emeryturami. Bardzo chcemy stworzyć im dobry klimat i atmosferę oraz wywołać dużo uśmiechu na ich twarzach – mówi prezes Krystyna Kęsy. Szefowa organizacji bardzo dobrze ocenia współdziałanie z innymi organizacjami, szczególnie przy okazji organizacji imprez czy zajęć – Np. my bierzemy Amazonki albo dołączamy do Solidarności – mówi. Korzystnie układa się też współpraca z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie – dzięki ich pomocy stowarzyszenie korzystać będzie z rehabilitacji prowadzonej przez Romę Dobrą.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Familijnie
Członkowie stowarzyszenia żyją jak w wielkiej rodzinie. Potworzyły się prawdziwe przyjaźnie. Panie w dniu spotkań od rana się szykują, robią fryzury, pieką ciasta. Potem, przy kawie, plotkują, zwierzają się, wymieniają przepisami. Organizacja stwarza alternatywę dla siedzenia w domu, daje możliwość spędzenia czasu wśród ludzi, którzy zawsze mają czas, są gotowi rozmawiać. – Jeden pan zwierzył się mojej koleżance, że gdyby nie „Radość”, to siedziałby sam w domu, bo żona mu umarła – opowiada pani Krystyna i dodaje: – I dla takich ludzi chce się wciąż to robić. Jest to potrzebne ludzi coraz mniej, ale staramy się, żeby wszyscy byli zadowoleni. Nie możemy ich zostawić, bo dokąd pójdą?

Agnieszka Przysiuda-Zielkowska

« wstecz

Newsletter