Forum Organizacji Pozarządowych

Przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie we Wrześni działa Forum Organizacji Pozarządowych Powiatu Wrzesińskiego skupiające w swoich szeregach 19 stowarzyszeń i fundacji. Głównym jego celem jest aktywizacja środowiska osób niepełnosprawnych do udziału w życiu społecznym, kulturalnym i sportowym oraz pomoc w pozyskiwaniu funduszy poprzez udział w otwartych konkursach ofert realizowanych w formie wspierania zadania w sferze pomocy społecznej.

Centrum Pomocy Bliźniemu Monar-Markot

  • zdjęcie

–  Jesteśmy tu ósmy rok. Przedtem były remonty. Początki były trudne – wspomina dyrektor centrum Lech Rudny. – Najpierw zarządzał tu człowiek, który przywiózł ekipę mężczyzn z poznańskiego ośrodka przy ulicy Borówki, zostawił ich i sam wyjeżdżał. Oni zamiast pracować, wszystko rozkradli. Metalowe elementy – łóżka, grzejniki, sprzedawali na złom i robili libacje. Przez dwa lata nikt tego nie kontrolował. Ludzie w okolicy zaczęli się bać. W końcu w Warszawie powołano nowy twór pod nazwą centrum pomocy bliźniemu Monar-Markot w Zielińcu i przekazano to mnie. Kiedy tu przyszedłem, od dwóch miesięcy działał już Andrzej Puchalski i robili remonty. Prawdziwe remonty. Moim pierwszym działaniem było spotkanie z Radą Powiatu. Starosta miał już przygotowaną dla centrum rezygnację ze współpracy. Przedstawiłem wszystko, opowiedziałem, miałem wizualizacje na płytach. Starosta zaproponował, byśmy wsiedli w samochody i zobaczyli, jak wygląda teraz centrum, po tych dwóch miesiącach. To była zima. Pojechaliśmy, radni weszli, zobaczyli, że ludzie pracują, kują. Zobaczyli, że coś dobrego się dzieje. Wtedy starosta powiedział: – od jutra macie wszystkie drzwi, do których zapukacie, otwarte. Proszę jutro przyjechać po list polecający. I tak to się zaczęło. Zniszczenia były tu ogromne. To wszystko, co zostało zrobione, wykonali bezdomni. Nie dostaliśmy od państwa ani złotówki na remonty. Wszystko to, co mamy otrzymaliśmy od zaprzyjaźnionych ludzi, którzy wiedzą, że to, co dali, tu zostanie, że się przyda.

  • Azyl w pałacu
  • Azyl w pałacu
Wszystkie prace wykonują pensjonariusze sami. Każdy ma swój rewir i za niego odpowiada; są dyżury. Personel domu nie jest rozbudowany – oprócz Lecha Rudnego pracuje tu jego zastępca, jednocześnie kierowca i zaopatrzeniowiec Andrzej Puchalski. Jest też gospodyni domu, która dba o kobiety i dzieci, załatwia wszystkie babskie sprawy. Dwa razy w tygodniu przyjeżdża też pracownik socjalny i załatwia sprawozdania, wywiady, bo np. co miesiąc trzeba wysyłać obszerną dokumentację do OPS-ów, które partycypują w kosztach pobytu pensjonariuszek. Oprócz tego przyjeżdża co tydzień, nieodpłatnie, terapeutka.
Dom odwiedzają także wolontariusze – uczennice wrzesińskich szkół czy studenci z Gniezna, w ramach praktyk. Bawią się z dziećmi, organizują zajęcia plastyczne, a kobietom wykonują zabiegi upiększające. 
  • Azyl w pałacu
Centrum wiele zawdzięcza sponsorom. Lech Rudny mówi, że ich lista jest bardzo długa. Odwiedzają ich też Duńczycy – młodzież z Danii przyjechała do Zielińca na kilka dni, by zbudować tu plac zabaw i stworzyć bawialnię. A duńscy seniorzy przyjeżdżają na święta, fundują wszystkim mieszkańcom paczki. 
Świetnie układa się także współpraca ze środowiskiem lokalnym. Mieszkańcy wsi korzystają z parku, chodzą  na spacery, na plac zabaw. Organizowane są wspólne imprezy, np. Dzień Dziecka, swoje festyny od 3 lat robi tu też wrzesiński Jantar. Z kolei Centrum dzieli się odzieżą z mieszkańcami Zielińca, dwóm rodzinom wydaje bezpłatne posiłki. Lech Rudny i Andrzej Puchalski byli członkami Rady Sołeckiej, a dyrektorowi proponowano nawet, by objął funkcję sołtysa wsi. Lech Rudny jest też członkiem Zarządu Forum Organizacji Pozarządowych Powiatu Wrzesińskiego.
  • Azyl w pałacu

Mieszkańcy domu żyją jak wielka rodzina. Wspólnie celebrują ważne chwile, święta. – Dzieciaki są wspaniałe i będzie bardzo przykro, gdy opuszczą ten ośrodek – mówi Lech Rudny. Okazuje się, że dom stoi w obliczu dużych zmian organizacyjnych. Za chwilę zamieni się w dom dla samotnych, głównie kobiet. – Tak sobie zażyczył zarząd główny, bo według nich nie mają prawa w jednym ośrodku być matki z dziećmi, kobiety samotne i mężczyźni. 8 lat nikomu to nie przeszkadzało, rozwiązywaliśmy ich problemy, działaliśmy. Zarząd główny zaplanował, że 11 ośrodków nie spełniających wytyczonych przez nich wymogów zostanie zlikwidowanych. Tworzą dla nich wielki projekt unijny  – dodaje z żalem. Pałac w Zielińcu wciąż potrzebuje remontów, potrzebni są ludzie do utrzymania parku, dlatego w centrum muszą pozostać mężczyźni. – Ktoś musi wykosić teren, palić w piecu, rąbać drzewo, wykonywać remonty – tłumaczy Rudny.

  • Azyl w pałacu

Podobny ośrodek znajduje się w Poznaniu i prawdopodobnie tam trafią matki z dziećmi z Zielińca, a stamtąd do pałacu przeprowadzą się samotne kobiety i mężczyźni. W Poznaniu matki będą miały możliwość znalezienia pracy, co jest trudne tu, na wsi. Z kolei dzieci uzyskają lepszy dostęp do edukacji. Ale ta zmiana będzie trudna, bo wszyscy są bardzo związani z miejscem. – Tworzymy wielką rodzinę. Dzieci jeszcze w to nie wierzą, mają tu swoje miejsce, przyjaciół we wsi – mówi dyrektor i dodaje: – dzieci są tu szczęśliwe i mam nadzieję, że będą wspominać nas dobrze

  • Azyl w pałacu
Ile osób przez te wszystkie lata przewinęło się przez centrum? Trudno zliczyć. Niektórzy przychodzą tu na chwilę, inni zostają na długo. Jedna z matek wraz z trójką dzieci mieszka tam już pięć lat. 
Dom w Zielińcu dał im bardzo wiele. Bezpieczeństwo. Opiekę. Szansę na normalne życie. 
 
Agnieszka Przysiuda-Zielkowska

Fundacja Dzieci Wrzesińskich

  • Fundacja Dzieci Wrzesińskich

Fundacja Dzieci Wrzesińskich (FWD) jest organizacją pożytku publicznego działającą na rzecz dzieci oraz chorych i niepełnosprawnych. Jej podstawowe cele to wsparcie dzieci w rozwijaniu zainteresowań i talentów oraz pomoc edukacyjna i materialna. Wszyscy członkowie stowarzyszenia pracują społecznie, są to osoby, które chcą po prostu pomagać innym.

  • Fundacja Dzieci Wrzesińskich

O zasługach i historii
FDW powstała w 1991 roku z inicjatywy Lesa Bachorza. Pomysł na założenie fundacji, której misją jest doskonalenie środowiska, w którym będą się wychowywały dzieci i młodzież zrodził się rok wcześniej, podczas wizyty burmistrza Wrześni Celestyna Bachorza w Kanadzie. W 2002 roku organizacja wpisana została do KRS, a w 2005 roku uzyskała tytuł Organizacji Pożytku Publicznego. Fundację i jej działaczy wielokrotnie nagradzano. Spośród najważniejszych wyróżnień wymienić można otrzymanie przez Lesa Bachorza w 1996 roku miana Honorowego Obywatela Gminy Września za działalność charytatywną oraz tytułu Wielkopolanina 1999 roku. W 2012 roku Irena Hrycaj-Wołoszyn otrzymała Laur Starosty Wrzesińskiego za pracę na rzecz fundacji i społeczności lokalnej. Wyróżniano też samą organizację – w 2011 roku minister Edukacji Narodowej nadał jej tytuł miejsca odkrywania talentów, a w 2012 roku otrzymała z rąk marszałka województwa wielkopolskiego honorową odznakę za zasługi dla Wielkopolski.
Les Bachorz był wielkim entuzjastą postępu technicznego i nowych technologii. Jego niespełnionym marzeniem było utworzenie we Wrześni Akademii Internetu. W czasach, gdy o komputerach w Polsce się marzyło, Fundacja już swój miała, podobnie jak stronę internetową – szybciej niż królowa angielska, prezydent Polski, a nawet Onet.pl. W ubiegłym roku Les Bachorz podarował Fundacji drukarkę 3D.

  • Fundacja Dzieci Wrzesińskich

Działania całoroczne
Przez cały rok szkolny organizowane są spotkania edukacyjne. W każdy poniedziałek o godzinie 16.00 rozpoczynają się warsztaty artystyczne, podczas których dzieci i młodzież rozwijają swoje zdolności plastyczne, wykonują prace różnorakimi technikami – pracują z papierem, szkłem, filcem, tekturą i masą plastyczną. Z kolei we wtorki od 14.30 uczniowie klas III-VI mogą skorzystać z korepetycji. Nauczyciel pomaga im przyswoić i powtórzyć materiał, przygotowuje do sprawdzianów i testów. W czwartki o 15.00 odbywają się warsztaty języka angielskiego. Na lekcjach dzieci i młodzież mogą liczyć na fachową pomoc podczas odrabiania lekcji oraz przygotowywania się do konkursów. Wszystkie zajęcia są bezpłatne i odbywają się w siedzibie FDW, przy ulicy Szkolnej 12 we Wrześni.

Działania cykliczne
Fundacja jest też pomysłodawcą rozmaitych konkursów i plebiscytów, są to m.in.:
– Powiatowy Konkurs Wokalny – skierowany do wokalistów, zespołów i chórów z terenu powiatu, mogą w nim wziąć udział już przedszkolaki. W tym roku odbędzie się jubileuszowa XV edycja (26-28 maja, WOK).
– Międzypowiatowy Konkurs Młodych Instrumentalistów o Laur Dzieci Wrzesińskich – adresatem są dzieci i młodzieży, których pasją jest gra na instrumentach muzyki klasycznej oraz nowoczesnej. Trzecia edycja odbędzie się 31 maja w auli LO.
– Konkurs fotograficzny dla dzieci i młodzieży połączony z warsztatami, mający na celu poszerzanie wiedzy o zabytkach i urokliwych miejscach naszego regionu – odbywa się jesienią.
– Plebiscyt Człowiek Roku – Społecznik Powiatu Wrzesińskiego. Wybierany jest przez Kapitułę Fundacji, a tytuł jest wręczany podczas Sesji Rady Powiatu.
Ponadto FDW organizuje liczne wycieczki (m.in. do Warszawy, Wrocławia i Berlina), od kilku lat współorganizuje Święto Teatru na Prowincji, przeprowadza kursy komputerowe dla dorosłych.

Wsparcie
Ważną misją fundacji jest wspieranie osób niepełnosprawnych. Organizacja pomaga w finansowaniu zakupu lekarstw czy środków pielęgnacyjnych, rehabilitacji oraz wyjazdów rehabilitacyjnych. Organizuje także koncerty i akcje charytatywne oraz spotkania integracyjne dla niepełnosprawnych – m.in. Spartakiadę Osób Niepełnosprawnych we współpracy ze Środowiskowym Domem Samopomocy w Gozdowie. FDW pomaga też w zakupie podręczników i wyprawki szkolnej dla dzieci z rodzin potrzebujących.

(red.)

 

  • zdjęcie

Lilla Pylak, prezeska FDW: Zaczęłam współpracować z Fundacją 7-8 lat temu, kiedy to Irena Hrycaj-Wołoszyn poprosiła o pomoc przy organizacji imprez. Jak widać egzamin w oczach pani profesor został zdany, ponieważ kilka lat później zaprosiła mnie do Zarządu Fundacji, a potem kierowania nim. Nasze działania na rzecz dzieci oraz osób chorych i niepełnosprawnych są bardzo potrzebne, często wręcz oczekiwane. Ich ilość i wielorakość sama mówi za siebie. 

  • zdjęcie

Irena Hrycaj-Wołoszyn, członek Zarządu FDW, wieloletnia prezeska tego stowarzyszenia: Cieszy mnie, że dzięki Fundacji wiele chorych dzieci zdobywa pieniądze na leczenie. Udostępniamy im nasze konto, na które można przekazywać 1% podatku. Trzeba zwrócić się do nas ze specjalnym wnioskiem i wówczas tworzone jest specjalne subkonto, na które wpływają pieniądze na rzecz konkretnej osoby.

Fundacja Dzieci Wrzesińskich, ul. Szkolna 12, Września
tel. 509 154 254, www.fdw.org.pl, biuro@fdw.org.pl, fdwlpylak@o2.pl
FWD można wesprzeć przekazując 1% podatku - KRS 0000113200

Fundacja Odrodzeni

Koło Emerytów i Rencistów Solidarność Tonsil SA

  • Jak w rodzinie...

Atrakcyjna oferta
Organizacja opiera swą działalność na społecznej pracy jej członków. Terenem działania jest powiat wrzesiński. Plan na ten rok wygląda imponująco. Odbyły się już spotkanie opłatkowe i zabawa walentynkowa, a w perspektywie są comiesięczne wyjazdy na Nekielską Akademię Zdrowia, wycieczki do Lichenia, Sarbinowa, w okolice Kotliny Kłodzkiej, do Pragi, Zakopanego, Sianożęt, pielgrzymka śladami męczeńskiej śmierci ks. Popiełuszki, wyjazd na Lednicę Seniora, a także pikniki i spotkania okolicznościowe. Solidarność działa więc bardzo aktywnie. – Emeryci nie mogą korzystać ze wszystkiego, bo ich na to nie stać. Muszą wyważać, wybierać z całego dostępnego programu. Staramy się to wszystko robić jak najtaniej – opowiadają członkinie Zarządu.

  • Jak w rodzinie...

Porady i pomoc
Biuro organizacji czynne jest w każdą środę od 10 do 11 przy ulicy 3 Maja 12/1. Oprócz tego odbywają się zebrania. I to zebrania nie byle jakie, bo zapraszani na nie są różni goście – prawnicy, przedstawiciele urzędów, dyrektorzy jednostek pomocy społecznej – wszystko po to, by udzielić członkom stowarzyszenia porad i pomocy w rozwiązaniu różnych problemów. – Przedstawiciele Urzędu Skarbowego pokazują, jak wypełnić PIT, opowiadają o zmianach w podatkach. Przychodzi też do nas pan ze sklepu rehabilitacyjnego, który na spotkania przynosi sprzęt, pokazuje, informuje o formach dofinansowania, pomaga załatwić dotacje z NFZ – mówią członkinie.

  • Jak w rodzinie...

Pielęgnowanie tradycji
Bardzo ważne dla organizacji są tradycyjne wartości – wiara, rodzina, patriotyzm. Ich patronem jest ks. Jerzy Popiełuszko. – Bierzemy udział we wszystkich uroczystościach patriotycznych, które odbywają się we Wrześni. Nasz sztandar zawsze jest obecny, idziemy z kwiatami, zapalamy znicze. Czy w Sokołowie, czy na cmentarzu, czy pod pomnikiem 68. Pułku Piechoty. Zawsze jesteśmy – informuje Teresa Piskorż i dodaje: – Co roku obchodzimy uroczystość męczeńskiej śmierci Popiełuszki. Dwa razy byliśmy na Litwie. Jesteśmy grupą szanującą ludzi, którzy za nas oddali życie i przekazujemy to naszym dzieciom, wnukom.
Co roku, od ośmiu lat, wraz z dyrektor szkoły w Grzybowie Mariolą Zalepą organizowane są spotkania trzech pokoleń. Solidarność współpracuje też z innymi organizacjami z terenu powiatu, biorą udział w licznych szkoleniach.

Familijnie
Członkowie organizacji bardzo dbają także o swoich członków. – Jeśli ktoś potrzebuje odwiedzin – bo jest chory, są osoby, które nie chodzą – nie zostawiamy ich samych, pomagamy, odwiedzamy. Jesteśmy też otwarci na potrzeby członków i ich rodzin. Każdy przed świętami dostaje talon na rybkę o wartości 30 zł – mówi prezeska. – Trzeba dodawać sobie otuchy – mówi jeden z członków Zarządu. I w tym tkwi sens działania organizacji. – Oni wszyscy tym żyją, to jest prawdziwa, solidarna, cała rodzina – dodaje Teresa Piskorż. – Wszyscy darzymy się miłością, a jak zdarzą się nieporozumienia, wyjaśniamy je. Jak to w rodzinie.

Agnieszka Przysiuda-Zielkowska

Miłosławskie Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym i Niepełnosprawnym

PCK Zarząd Rejonowy we Wrześni

Polski Związek Emerytów Rencistów i Inwalidów

  • Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów

We Wrześni emeryci zrzeszają się od 1946 roku, od 1982 oddziałowi prezesuje Marianna Okoniewska, która przekonuje: Przynależność do związku daje bardzo dużo: to nie tylko wyjazdy, pikniki, wspólne imprezy, ale także pomoc w rozwikłaniu trudnych problemów. Emeryci i inwalidzi często nie znają swoich praw, a przecież regulacje ciągle się zmieniają. Na jakich zasadach można uczestniczyć w turnusach rehabilitacyjnych, kiedy należy się grupa inwalidzka, do kogo się zwrócić w sprawie renty, jakie są podstawy do odliczeń podatkowych? Ludzie starsi często nie mają możliwości dotarcia do tych informacji. Uczymy ich, jak dochodzić swoich praw, co im się należy. Pomagamy pisać wnioski do instytucji, wydajemy zaświadczenia uprawniające do 37% zniżki na przejazdy kolejowe. Czasem ludziom ręce opadają, poddają się – ale razem łatwiej coś uzyskać. Hasło stowarzyszenia brzmi: Nie bądź samotny, wstąp do nas.

Po co tam pójdę?
Mieczysława Niedzielska, związkowa aktywistka, dorzuca: Ludzie pytają – po co tam pójdę, co mi to da? Przynależność do związku to pomysł na życie w starszym wieku. Wielu odnalazło się tu po śmierci męża, żony, spotkało ludzi, których nie widziało od lat, nawiązało znajomości. Działa sześć kół terenowych w Miłosławiu, Kołaczkowie, Nekli, Sokołowie, Chwalibogowie i Wrześni. Wrzesińscy związkowcy są samowystarczalni: zajmują dwa skromne pokoje, które sami sprzątają, myją okna, ostatnio swoje biuro wyremontowali. Nie używają komputera, piszą na maszynie. Inwestują w ludzi.
Miesięczna składka jest śmiesznie mała: 2 złote. Jak przekonuje Okoniewska: Jeśli ktoś nie zapłaci składki na koniec roku, bo ma trudną sytuację życiową albo choruje, staramy się dotrzeć do niego z pomocą: występujemy do ośrodka opieki społecznej albo udzielamy zapomogi – co prawda niewielkiej, bo sto złotych, ale każde pieniądze się liczą. Zwłaszcza że ośrodki opieki potrafią na leki przyznać 20 zł. Działa także związkowa kasa pogrzebowa: rodziny osób wpłacających 2,5 zł miesięcznie otrzymają, w wypadku ich śmierci, jednorazową zapomogę 500 zł. Dla osób w trudnej sytuacji finansowej to ogromna pomoc. Można się też do związku zwrócić o wsparcie w kwestiach socjalnych i prawnych.
Związkowcy próbują ruszyć sprawę pobierania przez lekarzy opłat za wydanie zaświadczeń uprawniających do uczestnictwa w turnusach rehabilitacyjnych, starają się, z sukcesem, o dofinansowania dla uczestników turnusów dla osób niepełnosprawnych. Związek dysponuje własnym sprzętem rehabilitacyjnym: Napisaliśmy program, wysłaliśmy do Poznania, chwycił. Dostaliśmy materace, piłki lekarskie, rowery treningowe. Podpisaliśmy umowę z Ośrodkiem Opieki Społecznej, który wynagradza rehabilitanta, co tydzień na salce spotykają się 4 grupy – każda po 10 osób – i ćwiczą za darmo.

Co z wolnym czasem?
Wrzesiński związek organizuje kilkudniowe wycieczki do Międzyzdrojów, Jastrzębiej Góry, Ustronia Morskiego, w Bieszczady, do Ciechocinka: zwiedzanie okolicy, muzeów, oglądanie zabytków – w sumie już 811 osób wyprawiło się w podróż.

  • zdjęcie

Jak mówi Okoniewska: Dzięki zbiorowemu organizowaniu turnusów dla niepełnosprawnych uzyskaliśmy dofinansowanie dla 87 osób na wyjazd do Międzyzdrojów i Ustronia. Do Lednicy można było pojechać za 5 złotych. Na wycieczki wyruszają osoby z różnym stopniem upośledzenia, także znacznym. Ich koszt z reguły ponoszą sami uczestnicy, ale są one niskie: związek negocjuje ceny noclegu, transportu, są życzliwe osoby, które pomogą za darmo. Wrzesiński oddział organizuje – między innymi, bo wszystkiego wymienić się nie da – festyny, pikniki, wieczorki w restauracjach, wyjazdy do poznańskich teatrów, grzybobrania, imprezy taneczne. Na imprezach zresztą przede wszystkim się tańczy, bo członkowie to lubią, a przy tym korzystają ze skutecznej formy terapii, poprawiającej samopoczucie fizyczne i psychiczne. Udział w spotkaniu w restauracji kosztuje 5-10 złotych, resztę dokłada związek. Wszystko po to, żeby odsuwać od osób starszych groźbę izolacji społecznej i osamotnienia.

Skąd na to brać?
Pieniądze pochodzą ze składek związkowych, poza tym puka się do różnych drzwi: prywatnych przedsiębiorców, do banków, spółdzielców, samorządów, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie i opieki społecznej. Jest jednak problem z podziałem środków między wszystkich członków stowarzyszenia. Prezes Okoniewska tłumaczy: Oddział związku w Kołaczkowie, który liczy koło stu członków, uzyskał dofinansowanie w wysokości 4 tysięcy złotych na objęcie wsparciem 31 osób niepełnosprawnych – a myśmy na dopłaty do wyjazdu rehabilitacyjnego dla 363 osób dostali 10 tysięcy. Może warto w związku z tym zastanowić się nad aplikowaniem o fundusze unijne – inne wrzesińskie stowarzyszenia bardzo dobrze sobie z tym radzą.

Ciągnie nas do ludzi
Członkowie związku, pytani, co im daje bycie razem, odpowiadają zgodnie, że już sobie nie wyobrażają siebie bez tej wspólnoty. Pani Czesława: Mam z tego nam dużo radości, zdrowia, jak się siedzi w domu, człowiek starzeje się szybciej – związek nas odmładza. Marianna Okoniewska żartuje: Fryzjer ma pracę, bo trzeba się przygotować do spotkania, uczesać, umalować. Pani Eugenia wtóruje: Jak się gdzieś wychodzi, trzeba o siebie zadbać. Jest sens życia. Nogi bolą, ale jak orkiestra zagra, bólu już się nie czuje. Pan Zygmunt z kolei podkreśla: Wielu osób nie stać na indywidualne wyjazdy, a tu można sobie na nie pozwolić, bo jest dużo taniej i nie podróżuje się samemu, jest bezpieczniej. A przecież ciągnie nas do ludzi. Pani Urszula podsumowuje: Kontakt z ludźmi daje dużo. Byłam w żałobie, ale kiedy tu przyszłam… Wszystkim radzę: nie siedź sam w domu, tylko przyjdź do nas.

(ami)

 

Biuro PZERiI we Wrześni jest czynne dwa razy w tygodniu: we wtorki i piątki między 10.00 a 12.00 przy ulicy Ogrodowej 6. Kontakt pod telefonem 061 436 36 10.

Polski Związek Niewidomych

  • zdjęcie

Wrzesińskie koło, które jest jednym z 30 oddziałów Okręgu Wielkopolskiego PZN, zrzesza 76 członków. Ma też 5 podopiecznych – dzieci i osoby starsze oraz 4 członków nadzwyczajnych, którymi mogą zostać osoby widzące aktywnie angażujące się w pracę związku. Irena Nowicka, która działa w PZN już od prawie 40 lat, a od 1999 roku jest prezesem zarządu wrzesińskiego koła związku, podkreśla, jak ważna jest praca na rzecz osób tracących wzrok. – Ludzie w takiej sytuacji czują się zagubieni, nie mogą się odnaleźć nawet w swoim dotychczasowym środowisku. My pomagamy im wyjść do ludzi, załatwiać ważne sprawy. Wspieramy ich w dalszym funkcjonowaniu – tłumaczy szefowa wrzesińskiego koła, która pełni jednocześnie funkcję wiceprezesa zarządu Okręgu Wielkopolskiego PZN z siedzibą w Poznaniu.

  • zdjęcie

Bawią i uczą

Aby osiągnąć ten szczytny cel, wrzesińskie koło PZN organizuje dla swoich członków i podopiecznych liczne spotkania integracyjne i imprezy rekreacyjno-sportowe.  Każdego roku osoby niewidome i niedowidzące biorą udział w uroczystościach np. z okazji Dnia Kobiet czy Andrzejek. Członkowie wspólnie wybierają się na Kaziuki Wileńskie we Wrzesińskim Ośrodku Kultury i uczestniczą w organizowanych przez Forum Organizacji Pozarządowych piknikach.  Co roku w październiku organizowane są też obchody Dnia Białej Laski. 

Do ważnych zadań związku należy również informowanie osób niewidomych i niedowidzących o przysługujących im zniżkach i ulgach, np. na przejazdy komunikacją publiczną, oraz udzielanie wszelkiego rodzaju porad.  Działacze pomagają niewidomym np. w wypełnianiu zeznań podatkowych oraz w zdobyciu sprzętu rehabilitacyjnego. – Jeśli ktoś nie może sobie przyszyć guzika, są specjalne igły brajlowskie. Życie osobom niedowidzącym ułatwiają również lupy umożliwiające czytanie. Niewidomi chętnie korzystają też z mówiących zegarków, termometrów czy ciśnieniomierzy – wymienia Irena Nowicka. Członkowie związku mają też możliwość uczestniczenia w organizowanych przez PZN szkoleniach grupowych np. w zakresie orientacji przestrzennej osób niewidomych. – Osoby, które potrzebują pomocy lub są zainteresowane działalnością związku, są mile widziane na naszych dyżurach. Spotykamy się w każdy czwartek w godz. 11-13.30 w biurze przy u. Chopina 9  we Wrześni – zaprasza prezes zarządu. 

  • zdjęcie

Czas podsumowań i wyborów

W większym gronie członkowie wrzesińskiego koła PZN zgromadzili się 21 maja na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym, podczas którego ustępujący zarząd złożył raport ze swojej działalności w trakcie kończącej się właśnie czteroletniej kadencji. Ryszard Nowicki, który odczytał sprawozdanie, podkreślał, jak ważna jest współpraca zarówno z władzami powiatu wrzesińskiego i Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, jak i z władzami Okręgu Wielkopolskiego PZN w Poznaniu oraz innymi organizacjami. – Większość spotkań i pikników organizujemy we współpracy z różnymi stowarzyszeniami z terenu powiatu. Bez takiej współpracy nie moglibyśmy zaoferować naszym członkom np. takich przedsięwzięć, jak wycieczki – zaznaczał członek nadzwyczajny PZN. Po odczytaniu sprawozdania zrzeszeni we wrzesińskim kole związku jednogłośnie udzielili absolutorium ustępującemu zarządowi. 

Zebranie było również okazją do wyróżnienia najbardziej zasłużonych dla związku działaczy. Odznaczenia i podziękowania  wręczyły Irena Nowicka i Teresa Gorczyńska, prezes zarządu Okręgu Wielkopolskiego PZN. Minutą ciszy uczczono też członków związku, którzy odeszli w ciągu ostatnich czterech lat. Jednak najważniejszym punktem programu zebrania był wybór nowego zarządu wrzesińskiego koła związku. Prezesem na kolejną kadencję została ponownie wybrana Irena Nowicka, a w skład nowego zarządu weszli także Krystyna Barczak, Bronisław Pawlak, Zdzisław Czech i Jerzy Nowak.

  • zdjęcie

Dobrzy ludzie w cenie

Jak wynika ze sprawozdania złożonego przez ustępujący zarząd, podobnie jak w przypadku innych organizacji pozarządowych największym problemem wrzesińskiego koła PZN są trudności natury finansowej. – Cokolwiek organizujemy, musimy szukać sponsorów. Ale nie możemy narzekać, bo cały czas znajdują się ludzie, którzy mają dobre serca i chętnie nam pomagają – podkreśla Irena Nowicka. A działalność związku jest niezwykle ważna dla osób niewidomych i niedowidzących. – Kiedy traci się wzrok, wszystkie codzienne czynności stają się problemem. Ale ci niewidomi, którzy chcą wyjść z domu i spotkać się z ludźmi, radzą sobie najlepiej. Wszystko zależy od nastawienia, a naszym zadaniem jest pomagać im tak, żeby w tym trudnym momencie było im lżej. A żeby dobrze pomagać, trzeba zaakceptować siebie i swoje słabości i otworzyć serce na krzywdę innych ludzi – podsumowuje szefowa wrzesińskiego koła PZN.

Natalia Jędraszak

  • zdjęcie

Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego w Gnieźnie, koło we Wrześni

Stowarzyszenie dzieci i dorosłych niepełnosprawnych „Wrzosiki”

  • Wrzosiki

Strona internetowa Wrzosików

Wrzosiki są stowarzyszeniem niepełnosprawnych dzieci i dorosłych, które oficjalny wpis do KRS uzyskało 16 grudnia 2011 roku. Organizacja powstała z inicjatywy rodziców dzieci niepełnosprawnych, by pomagać im i ich rodzinom.

  • Wrzosiki

Wrzosiki z Wrześni

Chcielibyśmy, aby nazwa Stowarzyszenia kojarzyła się z miejscem naszej działalności – Wrześnią, a nasi podopieczni byli utożsamiani z lokalną społecznością i występowali jako jej integralna część. Za ideą powołania Stowarzyszenia stoi troska o nasze dzieci. To my, rodzice i opiekunowie niepełnosprawnych dzieci, staramy się zapewnić im jak najlepszą edukację i opiekę. Jak trudne jest to zadanie, wiemy o tym wszyscy. Dlatego postanowiliśmy się zrzeszyć i jako Stowarzyszenie brać udział w projektach kierowanych do osób niepełnosprawnych przez różne instytucje rządowe i pozarządowe, pozyskiwać granty i darowizny oraz wszelką możliwą pomoc materialną i finansową, aby zapewnić naszym niepełnosprawnym dzieciom jak najlepszą ofertę rehabilitacyjną i edukacyjną – czytamy na oficjalnej stronie www.wrzosiki.pl.

Prezesem organizacji jest Artur Nather, wiceprezesem – Magdalena Woś, a skarbnikiem Arleta Iglewska-Sierakowska. W skład zarządu wchodzą jeszcze Agnieszka Więcek i Katarzyna Głowacka.

  • Wrzosiki

Czasem bywa trudno…

Wrzosiki powstały przede wszystkim po to, bo móc pozyskiwać fundusze na organizację zajęć dla dzieci niepełnosprawnych i ich rehabilitację. Arleta Iglewska-Sierakowska, która odpowiedzialna jest w organizacji za pisanie wniosków, przyznaje, że czasem ciężko przeskoczyć wymogi formalne. Jedną z takich przeszkód jest to, że do Wrzosików należą dzieci o zróżnicowanym stopniu niepełnosprawności – niektóre są niepełnosprawne ruchowo, ale sprawne intelektualnie, inne mają obniżoną sprawność intelektualną, ale są sprawne ruchowo. Starając się o dofinansowanie trzeba konstruować wniosek tak, by każde z dzieci mogło na nim skorzystać. Inny mankament jest też taki, że trzeba wykazać wkład własny, który stowarzyszenie, nieposiadające statusu organizacji pożytku publicznego, może pozyskać tylko ze składek. Te zaś są symboliczne, bo w większości rodzin dzieci niepełnosprawnych pracuje tylko jeden rodzic, a rehabilitacja dziecka pochłania ogromne pieniądze. Inny problem, z którym zmagają się Wrzosiki, to niewielka liczba wolontariuszy, którzy pomagają w opiece nad dziećmi podczas organizowanych przez stowarzyszenie warsztatów. – Nie chcemy w to angażować rodziców, bo w rodzinach niepełnosprawnych jest tak, że czas dziecko-rodzic jest maksymalnie eksploatowany. Nasze projekty są rodzajem rehabilitacji społecznej, bo są przeznaczone dla dziecka i dla rodzica – dziecko przebywa bez mamy, a ona może zrobić coś dla siebie – tłumaczy pani Arleta.

  • Wrzosiki

Działają, by pomóc

Programy są też po to, by odciążyć rodziców finansowo i wspomóc drogą rehabilitację. W 2012 roku stowarzyszenie zrealizowało projekt Nasz cały świat to nasze dziecko, który miał formę indywidualnej terapii ruchowej i zajęć w wodzie. W ubiegłym roku z budżetu powiatu i województwa wielkopolskiego zorganizowano dwa warsztaty arteterapeutyczne, które trwały od kwietnia do października. Kolejny, dofinansowany przez ROPS, skierowany był do dzieci z głębokim upośledzeniem i z zespołem Downa. W tym roku znów udało się pozyskać środki ze Starostwa na realizację warsztatów arteterapeutycznych oraz na dogoterapię. Zajęcia przeprowadzane są, dzięki uprzejmości jednej z członkiń stowarzyszenia, Agnieszki Więcek, w nowo powstałym ośrodku Arka. Jest tu kolorowo i wesoło. Nauczycielka Zespołu Szkół Specjalnych we Wrześni, Renata Jakubowska, która pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi już 11 lat podkreśla: – Zajęcia mają charakter arteterapeutyczny, tzn. dzieci biorą udział w różnych rodzajach aktywności – plastycznej, muzycznej, teatralnej. Uczestnicy mają zróżnicowany stopień niepełnosprawności i warsztaty muszą być tak przeprowadzone, by każde z nich miało możliwość wyrażenia siebie przez sztukę. Chodzi o to, by dzieci dobrze się bawiły oraz poznały swe możliwości i zdolności. Podczas warsztatów rozwijamy sferę poznawczą, artystyczne zdolności. Dzieci stają się bardziej spontaniczne i otwarte. Same przygotowują rekwizyty, śpiewają, odgrywają scenki. Dziś były zajęcia o piratach, bo zbliżają się wakacje – opowiada.

Jeden z uczestników, Mikołaj, na pytanie, czy podobają mu się zajęcia odpowiada, że chce tu przychodzić co dzień. – Dzisiaj i w następną sobotę, piątek, sobotę, niedzielę i wtorek – wylicza.

  • Wrzosiki

Plany na przyszłość

Pani Renata we Wschowie, skąd pochodzi, zainicjowała festiwal teatralny dla dzieci niepełnosprawnych i myśli o tym, żeby we współpracy z Wrzosikami i stowarzyszeniem Razem działającym przy ZSS zainicjować taki festiwal we Wrześni. – Tak pozytywne emocje się wytwarzają, że dzieci się otwierają i dzieje się coś niezwykłego. Zdarzają się sytuacje, że dziecko, które nie mówiło, podczas silnych emocji i radości towarzyszących występom, nagle zaczyna wypowiadać pojedyncze słowa. Maluchy z autyzmem, które nie potrafią się odnaleźć w grupie i relacjach koleżeńskich, dzięki muzyce, tańcom wychodzą z tego zamkniętego świata, otwierają się. Także rodzice widzą dzieci w innych warunkach – że coś potrafią, że robią coś fajnego, odnajdują się w grupie. Odbywa się integracja społeczna dla dzieci zdrowych i chorych – mówi.

Wkrótce projekty się zakończą, ale w planach są już kolejne. Po wakacjach odbędą się zajęcia z terapii metodą biofeedback dofinansowane z Urzędu Wojewódzkiego. To nowatorski rodzaj rehabilitacji. – Dziecko podłączone jest pod sprzęt podobny do EEG i pracą swojego mózgu, w odpowiednim skupieniu, kieruje tym, co dzieje się na ekranie telewizora. Może to się wydawać dziwne, że dzięki temu, że coś mam na głowie poruszam motylkiem na ekranie – tłumaczy Arleta Sierakowska.

  • Wrzosiki

Członkowie Wrzosików to jedna wielka rodzina. Oprócz zajęć rehabilitacyjnych organizują także pikniki i spotkania integracyjne. Razem przeżywają swe smutki i radości, sukcesy swoich dzieci. Ich działalność jest niezwykle potrzebna i warta uwagi. Każdy, kto chciałby pomóc w ich działalności, będzie mile widziany.

Agnieszka Przysiuda-Zielkowska


Można wspomóc stowarzyszenie dokonując wpłat na nr konta PBS 92 9681 0002 0000 4862 2000 0010, „Wrzosiki” Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Dzieci i Dorosłych, ul. Fromborska 24, 62-300 Września, tytułem: „wpłata na działalność statutową”.

 

  • wrzosiki
  • wrzosiki

Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej „Razem”

  • Stowarzyszenie "Razem"

Prozdrowotnie, sportowo, artystycznie

Pierwszym projektem stowarzyszenia był zorganizowany na przełomie maja i czerwca 2009 roku festyn integracyjny „Mama, tata i ja”. Wzięły w nim udział dzieci nauczane indywidualnie w domu i dzieci z klas życia. Impreza zorganizowana została po to, by rodzice się poznali, wymienili doświadczeniami, razem się zabawili i zobaczyli, jak w sposób aktywny spędzać czas. Były przejażdżki konne, zabawy i konkursy. – Często rodzice są przytłoczeni problemami dnia codziennego. Mają ograniczone możliwości organizacji dzieciom zajęć dodatkowych czy rozrywki. Widzieliśmy konieczność zorganizowania tego przedsięwzięcia – opowiada prezeska. 

Kolejna była akcja „Szybciej, wyżej i silniej” mająca na celu propagowanie sportu wśród dzieci. Idee olimpijskie miały je przekonać, że żyjąc zdrowo, lepiej się rozwijamy, jesteśmy zdrowsi. „Razem” zorganizowało też kilkumiesięczny projekt fotograficzny, polegający na tym, że grupa dzieci wykonywała zdjęcia ważnych miejsc i zabytków Wrześni w różnych porach roku. Efektem akcji było wydanie kalendarza z tymi fotografiami. Z innych wydarzeń wymienić można wycieczki – do Warszawy i na Mazury oraz organizowanie prozdrowotnych akcji.

  • Stowarzyszenie "Razem"

Szkoła życia

W 2011 roku stowarzyszenie przejęło organizację turnieju mikołajkowego, który od kilkunastu lat odbywa się w ZSS pod honorowym patronatem starosty wrzesińskiego. – To integracja trzech szkół – naszej, gnieźnieńskiej i słupeckiej – opowiada Olga Sierecka-Nawrocka. W tym samym roku zorganizowana została też akcja organizacji „Zielona Szkoła”. – To był strzał w dziesiątkę. Większość z dzieci pierwszy raz mogły spędzić czas poza domem, bez rodziców. Wpłynęło to na ich usamodzielnienie. Projekt był skierowany do dzieci z orzeczeniami, z klas życia. Było to wielkie wydarzenie dla nich, ich rodziców oraz opiekunów. Wiele dzieci uwierzyło w siebie. Na co dzień są przy mamie i często nie zdają sobie sprawy, jakie mają możliwości – mówi prezeska. Dzieci na tych wyjazdach uczą się funkcjonowania w świecie.

„Zielona Szkoła” jest organizowana co roku. Akcję finansowo wspiera PCPR, koszty są częściowo pokrywane też z pieniędzy, jakie zbierane są ze sprzedaży wykonywanych przez dzieci kartek i ozdób świątecznych. Corocznie organizowane były wyjazdy nad morze, w tym roku po raz pierwszy koloniści pojadą w góry, do Zakopanego.

Najnowszym przedsięwzięciem „Razem” był wernisaż twórczości osób niepełnosprawnych „Każdy może być artystą”. Zorganizowany jesienią 2014 roku we współpracy z ZSS, Stowarzyszeniem Niepełnosprawnych Dzieci i Dorosłych  „Wrzosiki” oraz Niepublicznym Ośrodek Rewalidacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym „ARKA”. Dzieci przedstawiały swą twórczość plastyczną. Jak przyznaje Olga Sierecka-Nawrocka, impreza była pełna wzruszeń: – Rodzice zobaczyli, że ich dzieci funkcjonują jak zdrowe, że mogą odnosić sukcesy – mówi.

Agnieszka Przysiuda-Zielkowska

  • Stowarzyszenie "Razem"

Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Narządu Ruchu Ziemi Wrzesińskiej „Radość”

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Oderwanie od codzienności
Organizacji od początku przyświecała jedna idea – wyciągnąć z domów samotnych ludzi, dać im możliwość zapomnienia o codziennych troskach. „Radość” powstała z myślą o nich. – Chodziło o to, by wyjść z domu – mówi jedna z członkiń Lidia Woźna.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Najpierw należący do organizacji spotykali się raz w miesiącu, by przy kawie porozmawiać, pośpiewać, pośmiać się. Z czasem spotkania zaczęły odbywać się co tydzień, zawsze w czwartki o godzinie 16 w sali przy ulicy Chopina 9. Członkowie stowarzyszenia organizują także wiele imprez towarzyskich i okolicznościowych – andrzejki, dzień kobiet, dzień babci, dzień matki, tłusty czwartek, a także spotkania integracyjne i wycieczki – krajoznawcze, np. do Torunia czy Krakowa oraz do ciekawych miejsc – sejmu, operetki czy wód termalnych.

Jaki jest największy problem „Radości”? Pieniądze. Ciężko pozyskać środki na wyjazdy czy zajęcia. A widać, że są one bardzo potrzebne, że członkowie organizacji tym żyją. Jako przykład pani Lidia podaje wydarzenia kulturalne w WOK-u. – Sala jest pełniusieńka – mówi. – A kto w tym uczestniczy? Emeryci. Bo ludzie chcą wyjść, łyknąć trochę tej kultury – dodaje.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Dobra współpraca
Stowarzyszenie było jednym z pierwszych powstałych we Wrześni. Były lata, że liczba członków dochodziła do stu, a nawet więcej.

Z czasem w powiecie zaczęły zawiązywać się nowe organizacje; obecnie w „Radości” jest 40 osób. – Mamy w swoim gronie osoby z pierwszą, drugą i trzecią grupą inwalidztwa. Są to ludzie 60+, samotni i z niskimi emeryturami. Bardzo chcemy stworzyć im dobry klimat i atmosferę oraz wywołać dużo uśmiechu na ich twarzach – mówi prezes Krystyna Kęsy. Szefowa organizacji bardzo dobrze ocenia współdziałanie z innymi organizacjami, szczególnie przy okazji organizacji imprez czy zajęć – Np. my bierzemy Amazonki albo dołączamy do Solidarności – mówi. Korzystnie układa się też współpraca z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie – dzięki ich pomocy stowarzyszenie korzystać będzie z rehabilitacji prowadzonej przez Romę Dobrą.

  • „Radość” lekarstwem na smutki

Familijnie
Członkowie stowarzyszenia żyją jak w wielkiej rodzinie. Potworzyły się prawdziwe przyjaźnie. Panie w dniu spotkań od rana się szykują, robią fryzury, pieką ciasta. Potem, przy kawie, plotkują, zwierzają się, wymieniają przepisami. Organizacja stwarza alternatywę dla siedzenia w domu, daje możliwość spędzenia czasu wśród ludzi, którzy zawsze mają czas, są gotowi rozmawiać. – Jeden pan zwierzył się mojej koleżance, że gdyby nie „Radość”, to siedziałby sam w domu, bo żona mu umarła – opowiada pani Krystyna i dodaje: – I dla takich ludzi chce się wciąż to robić. Jest to potrzebne ludzi coraz mniej, ale staramy się, żeby wszyscy byli zadowoleni. Nie możemy ich zostawić, bo dokąd pójdą?

Agnieszka Przysiuda-Zielkowska

Stowarzyszenie Pro Bono Familiae

Stowarzyszenie Strzelecko-Rekreacyjne „Ogończyk”

Stowarzyszenie Wrzesiński Klub „Amazonki”

  • 2014: Akcja „Zdrowie jest w modzie”

2014: Akcja „Zdrowie jest w modzie”

W Polsce działa 208 klubów Amazonek. Jeden z nich – Stowarzyszenie Wrzesiński Klub „Amazonki” – zrzesza 37 kobiet z naszej okolicy. To nie wszystkie, które walczyły lub nadal walczą z nowotworem. Przychodzą te, które potrzebują wsparcia w gronie osób z podobnymi problemami. Bo kto lepiej zrozumie, co czuje, myśli i przeżywa kobieta, która dowiaduje się o raku, nierzadko złośliwym, atakującym tak intymną część ciała. Halina Rembowicz dowiedziała się o chorobie, kiedy miała 44 lata. To dosyć wcześnie, bo rak piersi przeważnie atakuje nieco starsze panie. – Nie wierzyłam. Specjalnie na moją prośbę powtórzono badania – mówi po dwudziestu latach od tamtej chwili. Teraz jest prezeską wrzesińskich Amazonek i dowodem na to, że z chorobą da się wygrać, chociaż nie można o niej zapomnieć.

Impulsem do powstania organizacji była wizyta położnej, kiedy na świecie pojawił się Kacper – wnuk Haliny Rembowicz. Po rozmowie z Grażyną Gorzelańczyk narodził się pomysł założenia klubu dla kobiet walczących z nowotworem. Pierwsze nieformalne spotkanie, wypromowane w lokalnej prasie, zorganizowano w grudniu 2000 roku. Miesiąc później wybrano już pierwszy zarząd, a pod koniec 2001 roku zarejestrowano stowarzyszenie w Krajowym Rejestrze Sądowym. Co roku przybywa do niego nowa członkini, czasem dwie. Od początku funkcjonowania klubu odeszło 25 kobiet. Na zawsze.

 

  • 2013: XIX Ogólnopolska Spartakiada Amazonek

2013: XIX Ogólnopolska Spartakiada Amazonek

Głowa do góry, pierś do przodu

Rak to nie wyrok – chwytliwy slogan, który słyszał prawie każdy. Niby tak, ale nic nie znaczy, gdy człowiek staje w obliczu choroby twarzą w twarz. – Świat mi się zawalił – wspomina Urszula Popek, skarbniczka stowarzyszenia, u której siedem lat temu mammografia wykazała guzka. – Przecież w mojej rodzinie nie było chorych na raka – nie mogła zrozumieć tego, co ją spotkało. Do dziś pamięta czerwony napis na wyniku badania: natychmiast zgłosić się do onkologa. Teraz tryska energią i optymizmem, którym stara się zarażać innych. Drukuje kartki formatu A4 z hasłami. Najlepsze z nich to „Świętuj nawet najmniejszy sukces”. Rozłożyła je na krzesełkach na pokazie mody, do którego w marcu tego roku zaprosiło Amazonki Starostwo Powiatowe we Wrześni. Wystąpiły w roli modelek prezentując kreacje zdolnej wrzesińskiej krawcowej, specjalizującej się w szyciu sukienek na miarę. Kobiety pokazały, co znaczy radość życia i odwaga. Po wybiegu w WOK-u kroczyły dumnie, mimo że ich pierwszą reakcją na propozycję było stanowcze nie.

To ważne, żeby choć na chwilę oderwać myśli od trudnej sytuacji. Dlatego klub organizuje różnego rodzaju zajęcia. Rok w rok Amazonki wyjeżdżają nad morze, żeby odetchnąć świeżym powietrzem. Ćwiczą na plaży, bo rehabilitacja po operacji ma kluczowe znaczenie. Nie tylko mastektomia, czyli usunięcie piersi, ale także wycięcie guzka czy węzłów chłonnych prowadzi do ograniczenia sprawności fizycznej. Wycięty węzeł pod pachą oznacza, że ręka nigdy już nie będzie taka jak przed operacją. Wymaga zabiegów specjalisty oraz masaży, początkowo nawet trzy razy dziennie. W przeciwnym razie limfa nie jest oprowadzana i kończyna puchnie. Do tego dochodzą inne schorzenia i klimakterium, czyli uderzenia hormonów i huśtawki nastrojów. Najgorsze, że trudno o pogłębioną informację ze strony lekarzy, jak radzić sobie z tym wszystkim.

  • 2012/2013: Projekt Pl Kluby Amazonki – Twoją szansą

2012/2013: Projekt Pl Kluby Amazonki – Twoją szansą

Podaj dalej

Amazonki dbają nie tylko o siebie. Odwiedzają szkoły i uświadamiają młodzieży, czym jest rak piersi, jak się go leczy i przede wszystkim – jak wygląda profilaktyka. W spotkaniach uczestniczą także chłopcy, bo mężczyźni nie są wolni od tego problemu, też chorują, ale znacznie rzadziej. Do nauki samobadania piersi używa się fantomu z ukrytym guzkiem. Męska część audytorium ćwiczy chętniej niż damska. I dobrze, bo wiele wykryć należy do partnerów chorych kobiet. Poza tym liczy się szansa, że młodzi ludzie przekażą wiedzę swoim matkom, babkom, ciotkom, sąsiadkom.

Im też kiedyś ktoś pomógł. Urszula Popek wspomina ciężkie chwile zaraz po operacji usunięcia guzka, kiedy obolała i zrezygnowana leżała w poznańskim szpitalu. Wtedy przyszła do niej elegancka kobieta i spytała o samopoczucie. Okazało się, że to Amazonka-wolontariuszka, która sama przed laty przeszła operację.

Katarzyna Błochowiak

 

  • Wykonuj systematyczne, comiesięczne samobadanie piersi.
  • Poproś lekarza o zbadanie piersi podczas wizyty kontrolnej.
  • Do 35. roku życia korzystaj z badań USG piersi.
  • Po 35. roku życia co 2-3 lata korzystaj z mammografii.

 

Stowarzyszenie Wrzesiński Klub „Amazonki” ma siedzibę przy ulicy Chopina 9 (wejście z boku budynku Urzędu Stanu Cywilnego). Dyżury w biurze prowadzone są w poniedziałki w godz. 10.00-12.00. Z klubem można skontaktować się również telefonicznie (tel. 61 640 08 00) lub mailowo (amazonki.wrzesnia@wp.pl). Aktualne wydarzenia można śledzić na stronie internetowej amazonki.wrzesnia.pl.

  • Amazonki

Halina Rembowicz: Sama wyczułam guza. Był październik, czyli miesiąc walki z rakiem piersi. Mówiło się o tym we wszystkich mediach. Po biopsji okazało się, że to nowotwór złośliwy. Szok, nic do mnie nie docierało. Dobrze, że był ze mną mąż. Wtedy jedynym rozwiązaniem była mastektomia. Dobrze przeszłam operację. Nie miałam ani leków, ani chemii, ani naświetleń. I żyję.

  • Amazonki

Urszula Popek: Zaczęłam badać się w pięćdziesiątym roku życia, ale z początku robiłam to niechętnie. Moja sąsiadka była świeżo upieczonym ginekologiem i namawiała mnie na badania mammograficzne. Głupio mi było kolejny raz odpowiedzieć jej, że się jeszcze nie zarejestrowałam, dlatego w końcu zgłosiłam się do badania i robiłam je regularnie co dwa lata. W 2006 roku okazało się, że mam raka złośliwego. W ciągu miesiąca od wykrycia przeprowadzono operację, a później naświetlanie. Przez kolejne pięć lat przyjmowałam leki.

 

Uczniowski Klub Sportowy „Diabły”

  • diabły

Integracja i aktywizacja
Uczniowski Klub Sportowy Diabły powstał w 2001 roku. Jak mówi jego prezes i zarazem sołtys Gorzyc, Stanisław Filipiak, głównym bodźcem była możliwość brania udziału w rozmaitych konkursach ofert. – Zmobilizowali mnie nauczyciele, mówiąc, że w ten sposób możemy prawnie pozyskiwać środki na działania – wspomina. Przyznaje, że w pierwszych latach były z tym trudności, ale z roku na rok stowarzyszenie radziło sobie coraz lepiej. Początkowo w statucie zapisane były działania na rzecz dzieci i młodzieży, z czasem został on rozszerzony o aktywizację osób niepełnosprawnych. Dzięki pozyskiwanym pieniądzom Gorzyce zaczęły tętnić życiem. – Były zajęcia pozalekcyjne w świetlicy, wyjazdy na basen, do kina, zoo, wymiana polsko-ukraińska, międzynarodowe warsztaty folklorystyczne – wylicza pan Filipiak. – Warto było zakładać stowarzyszenie, bo jako sołtys nie mam osobowości prawnej i nie mógłbym prowadzić działań, które prowadzę. Wygrywamy mnóstwo konkursów. Są lata lepsze i gorsze. Ale dzięki temu można coś więcej dzieciakom zorganizować, zaoferować – tłumaczy. W Gorzycach organizowane były festyny sportowo-rekreacyjne dla osób niepełnosprawnych, w których udział brali uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej i środowiskowych domów samopomocy. Co roku sołtys Filipiak jest też gospodarzem imprezy organizowanej dla Forum Organizacji Pozarządowych powiatu wrzesińskiego, do których zresztą UKS Diabły należy. W forum zrzeszone są stowarzyszenia, które działają na rzecz niepełnosprawnych. Wiele osób przychodzi do niego po pomoc czy poradę – jak np. napisać wniosek na zniesienie barier architektonicznych czy w sprawie sprzętu rehabilitacyjnego. Załatwia formalności. – Pomaga się – mówi.

  • diabły

Zespół folklorystyczny
W ramach organizacji działa także zespół folklorystyczny – Grupa Regionalna Powiatu Wrzesińskiego. Formacja powstała w czerwcu 2013 z połączenia istniejącej od dziesięciu lat grupy śpiewaczej z Gorzyc oraz czternastoosobowej grupy tanecznej młodzieży funkcjonującej przy Gminnym Ośrodku Kultury w Kołaczkowie. – My nie możemy działać bez nich, a oni bez nas – śmieje się pan Stanisław. Chór liczy osiem osób – pań i panów – i wcześniej był częścią zespołu Ziemia Wrzesińska. Grupa oprócz pieśni i tańców ludowych ma w repertuarze także obrzęd dożynkowy. Choreografem zespołu jest Elżbieta Maćkowiak, a jego prowadzącym Stanisław Filipiak. Zespół reprezentuje powiat podczas licznych imprez – m.in. podczas dożynek wojewódzko-archidiecezjalnych. Promował też powiat na Międzynarodowej Konferencji Naukowej w październiku 2013, gdzie w ludowych strojach rozdawał swojskie, regionalne specjały. Grupę zobaczyć można też przy okazji Kaziuków Wileńskich. Warto przypomnieć, że w ubiegłych latach w Gorzycach odbywały się warsztaty folklorystyczne, na które przyjeżdżały zespoły z całej Polski, prezentując tradycyjne przyśpiewki i tańce ze swoich regionów – m.in. Kurpiów czy Kujaw. Pół żartem, pół serio mówiono wtedy, że Gorzyce są powiatową stolicą folkloru.

  • diabły

Super Sołtys
Chęci i aktywności można panu Filipiakowi pozazdrościć. Wciąż myśli o tym, co zrobić, co ulepszyć, co poprawić, jak zdjąć z Gorzyc widmo wioski popegeerowskiej. Szansą są wspomniane już konkursy ofert. W styczniu rozpoczął się kolejny nabór – Stanisław Filipiak zdążył już złożyć kilka ofert, nad kolejnymi pracuje. Skąd czerpie pomysły? – Nieraz nie mogę spać w nocy i myślę. Gdzieś coś podsłyszę, ktoś mi coś podpowie, coś mi podsuwają koleżanki, które piszą wnioski. Biorę udział w spotkaniach, szkoleniach. Jedną ofertę jestem w stanie napisać w ciągu wieczora. Po prostu siadam i piszę. I potem już tego nie czytam – opowiada. Za zaangażowanie na rzecz swojej wioski otrzymał tytuł Super Sołtysa Powiatu Wrzesińskiego w plebiscycie organizowanym przez „Głos Wielkopolski” i zajął ósme miejsce w Wielkopolsce.  Zdobył też tytuł Człowiek Roku 2007, przyznawany przez Fundację Dzieci Wrzesińskich. Czy wciąż mu się chce? Mówi, że tak, że warto. Za największy sukces uważa przeniesienie dożynek gminnych z Miłosławia do Gorzyc. – Udało się wtedy załatwić, że do tak małej wioski przyjechał ówczesny wojewoda. Po raz pierwszy ktoś taki nas odwiedził. Chciał poznać, obejrzeć wioskę, spacerował, wszędzie obszedł. Był zaskoczony, że takie wioski popegeerowskie istnieją i zadowolony,  że w tak małej społeczności można tak wiele zorganizować – wspomina z dumą.

Agnieszka Przysiuda-Zielkowska

  • Stanisław Filipiak, założyciel UKS Diabły:

Stanisław Filipiak, założyciel UKS Diabły:
Zacząłem działać, kiedy rozleciały się PGR-y i Gorzyce zostały zostawione same sobie. Ktoś musiał zacząć coś robić, zadbać o wioskę. Przejąłem więc tę inicjatywę i zacząłem mobilizować ludzi do działania. A w 2001 roku zebrałem młodzież i rodziców i założyliśmy stowarzyszenie, bo dzięki temu mamy możliwość finansowania wielu działań.

 

 

 

 

 

Wielkopolski Związek Narządu Ruchu, oddział we Wrześni

  • Integracja to podstawa

Wrzesińskie koło WZINR liczy w tej chwili około 140 członków, a od ośmiu lat kieruje nim prezes Marek Kozłowicz. Pytany o misję związku mówi: – Chodzi nam głównie o to, żeby ludzie niepełnosprawni nie czuli się wyobcowani w swoim środowisku. Dajemy naszym członkom wiele możliwości, mogą wyjść z domu, spotkać się, poplotkować. To  właśnie integracja i zapobieganie wykluczeniu społecznemu inwalidów są priorytetem w działaniach związku. – Ludzie często dziwią się, że osoby z takimi ułomnościami uprawiają sport, potrafią się bawić. A oni mają potrzebę bycia w społeczeństwie. Nie chcą być wyrzuceni poza nawias – kontynuuje prezes.

Dla każdego coś dobrego

Wrzesińskie koło WZINR utrzymuje się w dużej części ze składek członków, ale współpracuje też z jednostkami samorządowymi w zakresie pozyskiwania zewnętrznych dotacji.  Składki wrzesińskich członków nie są odprowadzane do centrali związku, ale pozostają do wykorzystania przez miejscowe koło, więc, jak podkreśla jego prezes: – Te pieniądze wracają do członków, o ile korzystają z naszej oferty. A ta jest wyjątkowo bogata. W tym roku związek zorganizował już Dzień Babci i Dziadka, a w najbliższym czasie odbędzie się spotkanie z okazji Dnia Kobiet i wspólne śniadanie wielkanocne. Co roku koło, przy wsparciu finansowym z PCPR, organizuje dla swoich członków  wycieczkę nad morze. Tego lata planują wyjazd do Rewala. – Członkowie bardzo chwalą sobie te wyjazdy, bo oprócz zwiedzania zawsze organizujemy też zabawę taneczną z muzyką na żywo i pikniki na świeżym powietrzu – mówi prezes. Co roku w listopadzie koło hucznie obchodzi Dzień Seniora, a w karnawale organizuje zabawę, na którą zaprasza również niezrzeszonych amatorów tańca.

  • Integracja to podstawa

Wrzesińskie koło WZINR regularnie współpracuje ze swoimi odpowiednikami w Gnieźnie, Śremie i Środzie Wielkopolskiej, a także z Warsztatami Terapii Zajęciowej w Owińskach, które powstały przy lokalnym kole związku w 2004 roku. Jak podkreśla Marek Kozłowicz: – Ta placówka ma wspaniałe osiągnięcia. Jest to jednostka w dużej mierze samofinansująca się: produkują kapitalne świeczki, organizują warsztaty tkackie, plastyczno-ceramiczne i gastronomiczne. Mają bardzo szeroki zakres działania. Warto pojechać do Owińsk i zobaczyć na własne oczy, jak to funkcjonuje.

Koło organizuje wiele wydarzeń samodzielnie, ale bierze też czynny udział w wydarzeniach organizowanych przez Urząd Miasta i Gminy Września i wrzesińskie Starostwo Powiatowe. Prezes chwali sobie również współpracę z lokalnymi organizacjami, takimi jak Stowarzyszenie Młodych Wielkopolan. Ściany siedziby wrzesińskiego koła WZINR, która mieści się przy ul. Chopina 10, zdobią liczne podziękowania i odznaczenia. Koło zostało uhonorowane m.in. nagrodą dla Lidera Aktywności Obywatelskiej, którą otrzymało w grudniu 2013 roku z rąk posła Tadeusza Tomaszewskiego.

  • Integracja to podstawa

Pokonywanie barier

Zgodnie ze statutem Wielkopolskiego Związku Inwalidów Narządu Ruchu jednym z głównych zadań tej organizacji jest ujawnianie barier architektonicznych i komunikacyjnych, które na co dzień napotykają osoby niepełnosprawne. W tym temacie wiele jest jeszcze do zrobienia, ale jak podkreśla prezes wrzesińskiego koła: – Pod  względem przystosowania budynków użyteczności publicznej i przygotowania chodników i podjazdów dla potrzeb inwalidów narządu ruchu Września bardzo pozytywnie wyróżnia się na tle innych miast Wielkopolski, a środki na to przeznaczone zostały dobrze wykorzystane. Generalnie Września może być wzorem dla innych samorządów w kwestii działalności na rzecz osób niepełnosprawnych. A barier, nie tylko tych architektonicznych, ale również społecznych, jest coraz mniej właśnie dzięki organizacjom takim jak wrzesińskie koło WZINR.

Natalia Jędraszak

Wrzesińskie Stowarzyszenie Abstynentów „Jantar”

Wrzesińskie Stowarzyszenie Niesłyszących

Newsletter